Po około dziesięciu minutach dojechaliście na most warszawski, cały ruch na nim został zatrzymany, a gdzieś na jego środku stały dwa radiowozy policyjne, potężny wóz strażacki z drabiną i po bokach rzeki przygotowywane były łodzie motorowe i płetwonurkowie. Ustaliście gdzieś przed wjazdem na konstrukcję. Na szczycie mostu siedział jakiś człowiek w kapturze i nic nie robił, trzymał się tylko filarów. Twoja załoga wyszła z karetki i podbiegła do funkcjonariuszy próbując wyciągnąć od nich jakieś informacje.
Offline
Doktor zaczął rozmawiać z policjantami, mężczyzna siedzi na konstrukcji już jakieś pół godziny. Na platformę potężnej drabiny wszedł strażak i negocjator policyjny. Drabina zaczęła ich podnosić w kierunku samobójcy. - Sylvia, idź po sprzęt! - nakazał Andrzej przypatrując się całej sytuacji. Płetwonurkowie byli już gotowi, gdybyy chłopak miał nagle wyskoczyć.
Offline
Po chwili funkcjonariusze byli już na szczycie mostu i spróbowali rozmawiać z mężczyzną. Nie był zbytnio chętny na pogawędki, chcąc uniknąć negocjacji zaczął wspinać się po przęsłach. Wszystko trwało około 25 minut, negocjator nieustannie próbował ściągnąć zakapturzonego chłopaka na dół. Zwykle takie akcje kończą się dobrze, więc nie martwiłaś za bardzo. Ratownicy cały czas czekali, aż coś się w końcu stanie, ty tylko na chwilę odwróciłaś się, by popatrzeć na pięknie oświetloną Warszawę w nocy, a tu nagle "PLUSK". Wyglądało na to, że samobójca nie wahał się przed niczym i naprawdę chciał to zrobić. Po wskoczeniu do rzeki wszyscy stracili go z oczu. Czym prędzej ekipa płetwonurków wsiadła do łódek i podpłynęli do miejsca, gdzie przed chwilą wskoczył chłopak. Andrzej kazał Piotrowi podjechać do brzegu, sam również tam pobiegł.
Offline
Trochę byłam zniecierpliwiona, że to tak długo
się ciągnie. W końcu odwróciłam się w stronę
miasta, by zobaczyć jak pięknie wygląda w
nocy. Gdy usłyszałam plusk odwróciłam sie
natychmiast. ,,O nie... " Pomyślałam,
pobiegłam za Andrzejem na brzeg.
Offline
Akcja ratownicza trwała, byłaś cały czas w niepewności, on mógł już zginąć na miejscu lub jeszcze dusi się w głębinach Wisły. Z łódki do wody wskoczyło dwóch nurków i szukają za chłopakiem. - Sylvia, przygotuj noszę! - zaproponował Andrzej.
Offline
Martwiłam się o tego chłopaka. ,,Dlaczego on
to zrobił? Jaki on miał powód? Oby przeżył."
Myślałam patrząc jak nurkowie wskoczyli za
chłopakiem do Wisły. Andrzej wydał mi
polecenie, a ja je wykonałam natychmiast.
Troszkę mnie drażniło, że jestem dziewczyną na
posyłki.
Offline
Podszedł do was Piotr z resztą rzeczy, zabrał wszystko bo już wiedział, że chłopak będzie w stanie krytycznym zaraz po wyjściu z wody. Siedział tam wystarczająco długo, aby stracić przytomność, do tego sam chciał się zabić, więc nie próbował się w jakikolwiek sposób ratować. Nieoczekiwanie jeden z nurków wyszedł z wody, na szczęście ciągnąc za sobą tego nieszczęśnika. Pomagał mu w wyciągnięciu go na brzeg jego towarzysz, po minucie dopłynęli do betonu.
Bardzo zaangażowany w tę akcję doktor Andrzej jak najszybciej przystąpił do zbadania stanu poszkodowanego, a Piotr położył go na noszę. Podbiegła do was jakaś starsza pani krzycząc, że ten samobójca to jej syn i jeszcze więcej, ale zabrała ją policja.
Offline
Poszłam szybko podałam defibrylator Andrzejowi. Przyglądałam się pracy moich
kolegów, oczywiście również, im pomagałam.
Modliłam się, by chłopak przeżył.Oby zdołali go uratować.
Ostatnio edytowany przez Lea (2014-09-10 13:19:17)
Offline
Piotr niezwłocznie zabrał ci urządzenie i podłączył je. To twoja pierwsza akcja, najwyraźniej dlatego nie wyznaczano ci tych poważniejszych zadań. - Piotr, saturacja? - spytał Andrzej. - Cholera, 23,4%! Nie damy rady zabrać go do szpitala w takim stanie! - rzekł ratownik. Policjanci w tym czasie zabezpieczali teren akcji i pilnowali, aby nikt z gapiów wam nie przeszkodził. Grupa nurków właśnie odjeżdżała z miejsca wypadku.
Offline
Trzymałam się z boku, by, im nie
przeszkadzać. ,,To normalne, że w pierwszy
dzień nie dadzą mi wykonać jakieś ważnej
czynności. Jeszcze nie mają do mnie zaufania."
Myślałam. Trzymałam chłopaka za rękę.
Wykonywałam roeniex polecenia Andrzeja i
Piotra.
Offline